
| Katechizm i modlitwy w języku polskim, pozostałość po polskiej diasporze. Muzeum katedralne w Astanie (24 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller. |
23 luty – 28 luty 2026 r.
Pierwsze kroki delegacja z Polski Instytutu Pamięci Narodowej skierowała razem z panią Katarzyną Ostrowską, Prezes Związku Polaków w Kazachstanie, do archikatedry pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Astanie. Po modlitwie przed ikoną goście zapoznali się z pamiątkami, które zostały po naszych rodakach, zachowane i eksponowane w formie wystawy w muzeum katedralnym. Są tutaj książeczki do nabożeństwa, ręcznie pisane modlitwy, obrazy religijne, paramenty liturgiczne, osobiste dewocjonalia. Wśród materiałów piśmienniczych dominuje język polski, niemiecki i łacina. Artefakty są nieliczne. „To dlatego, że podczas represji wszystkie znalezione dewocjonalia były odbierane i niszczone. Te starannie ukrywano więc cudem ocalały. Tym bardzie zasługują na przechowanie.” – powiedział ks. Piotr Pytlowany (rzecznik Konferencji biskupów Kazachstanu i Azji Centralnej), który oprowadzał nas po katedrze.
„Wielka Matka Stepu”
Po zapoznaniu się z historią chrześcijaństwa w Kazachstanie pracownicy Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w składzie: dr Mariusz Żuławnik – zastępca dyrektora, Mariusz Kwaśniak – zastępca dyrektora, Stanisław Koller – starszy kustosz archiwalny w Wydziale Badań i Edukacji Archiwalnej udali się do Arcybiskupa Tomasza Pety, będącego od 2003 roku metropolitą Astany. Ksiądz arcybiskup był niezwykle gościnny. Nowa era, w którą wchodzi Kazachstan, została powierzona opiece „Wielkiej Matki Stepu” (tłumaczenie swobodne). „Ten obraz Matki Bożej, jako prostej dziewczyny kazachskiej siedzącej przed jurtą, ma pomóc przybliżyć Ewangelię narodom tej części Azji.” – wyjaśnił nam ksiądz arcybiskup. Na nasze pytania o Polaków zwrócił naszą uwagę na zagadnienie inwentaryzacji i opisu polskich mogił na cmentarzach w Kazachstanie.

Od lewej stoją: Mariusz Żuławnik, ks. abp Tomasz Peta i Mariusz Kwaśniak w Kurii arcybiskupiej przy obrazie „Wielkiej Matki Stepu”. (24 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Zapewnił, że w tym dziele wskazówek mogą nam udzielić proboszczowie poszczególnych parafii. Pani Katarzyna Ostrowska zadeklarowała natomiast pomoc stowarzyszeń polonijnych w inwentaryzacji grobów. Ze swojej strony ksiądz arcybiskup wyraził zainteresowanie badaniami i publikacjami pracowników IPN, dotyczących męczeństwa zarówno duchownych katolickich, jak i wiernych na terenie Kazachstanu w okresie sowieckim.
„Operacja Polska” w Kazachstanie
Deportacje Polaków do Kazachstanu w latach 30. sprawiły, że w l. 1937–1938 nasi rodacy zostali tam poddani także prześladowaniom Wielkiego Terroru i Operacji Polskiej. Na razie nie znamy szczegółów i skali tych represji, ponieważ kazachskie archiwa NKWD nie zostały jeszcze w całości otwarte dla badań naukowych. Pracownicy Archiwum IPN przygotowali kilka lat temu specjalną wystawę, poświęconą rozkazowi 00485 i przebiegu „Operacji Polskiej” w europejskiej części ZSRS. Rocznica wywózek stanowi dobrą okazję, aby wprowadzić w Kazachstanie w obieg naukowy więcej informacji o sowieckich represjach narodowościowych. W tym celu spotkaliśmy się z dyrekcją Narodowej Biblioteki Akademickiej w Astanie. Omówiliśmy szczegóły organizacji wystawy oraz wymogi techniczne. Dokonaliśmy wizji lokalnej miejsca wernisażu. Ustaliliśmy także wstępnie terminy. Wystawa, po prezentacji w Astanie, będzie mogła być eksponowana w innych placówkach naukowych Kazachstanu.

Gmach Narodowej Biblioteki Akademickiej Kazachstanu w Astanie. (24 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Wszyscy tworzymy rodzinę
Cały wieczór tego dnia delegacja poświęciła na spotkanie z grupą Polaków w szkole polonijnej w Astanie, która działa przy Stowarzyszeniu „Polacy”. „Wszyscy jesteśmy tutaj rodziną” – przekonuje nas pani Katarzyna Ostrowska – „Głównym celem są takie działania, które sprawią, że nasza wspólnota będzie jedną rodziną. Nie jesteśmy tylko jedyną organizacją. Chcemy przeżywać naszą polskość jako dar, który nas szczególnie dowartościowuje. Cenimy polską literaturę, muzykę, polskie piosenki i całą naszą historię.” W Astanie działają Stowarzyszenie „Polacy” i „Orszak Polonijny”, które skupiają rodziny polskie.

Spotkanie z grupą Polaków w szkółce polonijnej w Astanie (24 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Zajęcia z młodzieżą i starszymi prowadzone są wieczorami w szkółce polonijnej. „Potrzebne są materiały edukacyjne ale tak najbardziej to kontakty międzyludzkie. Starsi umierają a młodzi nie znają Polski. Chętnie gościmy młodzież z polskich organizacji i staramy się wysyłać nasze młode pokolenie do Ojczyzny. Bez tych kontaktów wszystko zginie.” – kontynuuje swoją opowieść Prezes Stowarzyszenia „Polacy” Helena Rogowska.

Od lewej stoją: Katarzyna Ostrowska, Mariusz Żuławnik, Mariusz Kwaśniak, Helena Rogowska, Julia Spirydonowa (24 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Byłem głodny a daliście mi jeść”
Polacy deportowani w okresie sowieckim do Kazachstanu zdani byli w większości na własne siły. Jeśli zostali wysadzeni na stepie, to żeby przeżyć, musieli drążyć ziemianki. W pierwszym okresie władze nie zapewniały wyżywienia, dopiero później, po zatrudnieniu w kołchozach można było otrzymać przydział. Jeśli Polacy przetrwali ten trudny czas, a także w okresie późniejszym, to dzięki pomocy narodu kazachskiego. Niewielu o tym pamięta w obydwu państwach. Ale Polacy o tym nie zapomnieli. W miejscowości Pietrowka (ok. 130 km od Astany) na terenie przykościelnym parafii rzymsko-katolickiej pw. św. Wincentego à Paulo został postawiony pomnik z inskrypcją „Polacy wdzięczni Kazachom” a na płycie granitowej w języku polskim umieszczono napis: „Byłem głodny a daliście mi jeść – byłem spragniony a daliście mi pić – byłem przybyszem a przyjęliście mnie”.

Pomnik Wdzięczności Narodowi Kazachskiemu w Pietrowce w pobliżu Astany (25 II 2026 r.) Fot. Stanisław Koller.
Razem z miejscowym proboszczem, księdzem Pawłem Kucharskim, delegacja złożyła kwiaty, zapała znicz i odmówiła modlitwę w hołdzie tym, którzy udzielali pomocy i za tych, którzy odeszli. Kiedyś mieszkały w Pietrowce tylko polskie rodziny. Dlatego powstała tutaj kaplica pw. św. Andrzeja Boboli. Jeśli wśród deportowanych przetrwała polskość to była to w dużym stopniu zasługa ich wiary. Ksiądz Paweł Kucharski organizował nam jeszcze jedno spotkanie u mieszkanki we wsi Andriejewka Franciszki Piankowskiej. Mimo słusznego już wieku mieszka w osobnym domku, obok domu córki, która się nią opiekuje. Domek jest niewielki ale schludny i zadbany. Pokoje małe, skromnie wyposażone. Na ścianach wiszą obrazki, na łóżkach leżą tradycyjne poduszki w koronkach, pastelowe zasłony i firanki w oknach oraz rozciągnięte na podłodze dywaniki nadają pomieszczeniom domowe ciepło. To spotkanie z żyjącym świadkiem historii jest dla wszystkich ostatnią okazją, aby zanurzyć się strumieniem upływającej historii i doświad-czyć ducha tamtej epoki. Pani Franciszka była dzieckiem, kiedy razem z rodzicami została deportowana do Kazachstanu. Pod koniec wizyty robimy wspólne zdjęcia i zostawiamy pamiątki.

Dom pani Franciszki Piankowskiej we wsi Andriejewka (25 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.

Delegacja Archiwum IPN u pani Franciszki Piankowskiej. Andriejewka (25 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Śladami archiwaliów
Na następny dzień delegacja odwiedziła Pawłodar i spotkała się z kierownictwem Archiwum obwodu pawłodarskiego. Tutejsi pracownicy naukowi od lat badają polskie wątki historii Obwodu Pawłodarskiego.

Delegacja Archiwum IPN w Pawłodarskim Archiwum. Od lewej stoją: Stanisław Koller, Mariusz Kwaśniak, Mariusz Żuławnik, Smakow Bachyt Żantasowicz, Nadieżda Kubik, Katarzyna Ostrowska (26 II 2026 r.). Fot. Zbiory autora.
Właśnie wydali publikację, wybór dokumentów pt. Polacy i polscy obywatele w pawłodarskim Rejonie Irtyszu w l. 1930–1950[1]. Publikacja źródeł archiwalnych jest dla nas niezwykle cenna. Instytut Pamięci Narodowej liczy na bardziej bliską współpracę między archiwami.

Okolicznościowa wystawa dokumentów dotyczących Polaków w l. 1936–1947 w Obwodzie Pawłodarskim. Archiwum Miejskie w Pawłodarze (26 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Po rozmowach zostajemy zaproszeni na wystawę, która w foyer prezentuje dokumenty, zdjęcia i publikacje dotyczące naszych rodaków. Najwięcej dokumentów pochodzi z lat 40., kiedy oficjalne represje ustały oraz z lat repatriacji. Jest także duży wybór publikacji naukowych.
Nocne Polaków rozmowy
Ostatniego dnia pobytu (27 lutego) delegacja odwiedza w Pawłodarze polską wspólnotę, którą przy parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus opiekuje się ks. Łukasz Chłopek. Polska młodzież jest tutaj skupiona w organizacji Liderzy Nowej Fali, działającej przy Związku Polaków w Kazachstanie. Rozmowy z młodymi ludźmi ukazały nam nieco inną perspektywę ich życiowych problemów. Młode pokolenie ma ogromny żal, że państwo polskie nie sprowadziło wszystkich polskich rodzin oczekujących repatriacji do Polski.

Spotkanie z przedstawicielami polskiej wspólnoty Liderów Nowej Fali przy kościele w Pawłodarze (27 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Młodzież opowiada o swojej działalności, o tym jak odkrywała swoje polskie korzenie i jak żyje na co dzień polską muzyką, literaturą, jakie to dla nich ważne. Ks. Łukasz Chłopek jest zainteresowany krzewieniem historii Polski i polskich zesłańców wśród miejscowej Polonii.

Ks. Łukasz Chłopek w parafialnym muzeum, poświęconym historii parafii tworzonej przez Polaków i Niemców (27 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller
Ponadto ks. Łukasz zwrócił uwagę na polskie groby w północnym Kazachstanie, które wymagają opieki i renowacji. Po spotkaniu delegacja pojechała na cmentarz komunalny w Pawłodarze i przy wspólnej mogile oddano hołd Polakom tam spoczywającym.
Znak dla wierzących

Front monstrancji. Widać stopione szkło odchylone w lewo do góry (27 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller

Tył monstrancji. Widać stopione szkło spływające na prawo językiemw dół (27 II 2026 r.). Fot. Stanisław Koller.
Ksiądz Chłopek opowiada nam jeszcze jedno wydarzenie, które wstrząsnęło ostatnio polską wspólnotą i wiernymi Pawłodaru. Dnia 6 maja 2025 roku w wiosce Kemenger (ok. 30
km od Pawłodaru) spaliła się kaplica św. Marii Goretii. Nieduża, ok. 60 m kwadratowych, postawiona z pustaków na planie prostokąta, tliła się z braku dostępu powietrza przez trzy dni. Pożar, który trwał od niedzieli zauważono dopiero we wtorek w nocy. Od wysokiej temperatury wypaliło się doszczętnie całe wnętrze kaplicy. Ocalał jedynie drewniany krzyż na ścianie i drewniane tabernakulum. „Kiedy kazachski strażak wyniósł z wnętrza kaplicy gorące jak płomień tabernakulum nie mogłem uwierzyć własnym oczom, że drewno się nie zapaliło.” – wspomina ks. Łukasz. Po wystygnięciu drewna i otwarciu tabernakulum okazało się, że znajdująca się w środku monstrancja i kielich były tylko okopcone. „Stan monstrancji rzucił nas na kolana. Na frontowej stronie szkło pod wpływem temperatury odkształciło się do góry przestając chronić hostię od warunków zewnętrznych. Na odwrotnej stronie szkło spłynęło w postaci języka w dół, również odkrywając Najświętsze Postaci. Mimo to Hostia pozostała nienaruszona, tylko lekko zbrązowiała. Już później, w kościele, usiłowałem wyjąć Najświętszy Sakrament z monstrancji i wtedy Hostia mi pękła. Prowadnica nóżki listków melchizedeka obejmujących hostię zgrzała się z metalem monstrancji pod wpływem temperatury i nie dało się jej ruszyć. Ponieważ Hostia ocalała i nie miałem wątpliwości w konsekrowaną obecność Jezusa Eucharystycznego, pozostawiłem wszystko w takim stanie, jak ocalało. Widocznie taka była wola Boża. Nieustannie zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że wysoka temperatura odkształciła szkło w monstrancji stojącej wewnątrz drewnianego tabernakulum a nie zapaliła drewna a także nie naruszyła delikatnej struktury Hostii”. Dla duchownych i parafian to cud. Ja zadaję sobie inne pytanie: Jak długo jeszcze Polacy i ich potomkowie będą oczekiwać cudu powrotu do Ojczyny?
Stanisław Koller
